Drugą noc z rzędu miałem realistyczny sen o wojnie.
Pierwszy sen był inny niż kolejny. Widziałem całą akcję z drugiej osoby. Widziałem siebie, mój dom, gdyż byłem obok niego w drodze do sąsiadów. Obok domu po prawej stronie na horyzoncie zauważyłem startujące rakiety lecące w moją stronę. Zrozumiałem ,że coś jest nie tak. Rakiety rozbijały się o ziemię z niewielką siłą, ale niszczącą. Nie pamiętam czy widziałem ludzi, lecz krzyczałem, by schowali się w jakiejś piwnicy, która jest bezpieczna. Tak mój sen się zakończył.
W drugim śnie, który miał miejsce dzisiaj z rana, uciekaliśmy z kraju z moimi bliskimi znajomymi. Tylko ich pamiętam i jeszcze jedną osobę, którą znam, lecz strasznie mnie denerwowała, dlatego ją zapamiętałem.
Uciekaliśmy przez lasy. Przechodziliśmy przez liczne tory kolejowe. Osoba, która mnie denerwowała, podczas przejścia przez owe tory, w ostatniej chwili schodziła z nich, gdy z naprzeciwka jechał rozpędzony pociąg. Krzyczałem, mówiłem jej ,żeby tak nie robiła. Dotarliśmy do okolic bazy wojskowej. Widziałem wysokie mury, za którymi później się chowaliśmy. Dwóch moich znajomych miało karabiny snajperskie. Mówili ,że spojrzą jak wygląda sytuacja z lewej strony. Po chwili kazali nam biec w polną drogę znajdującą się między dwiema innymi. Zrobiliśmy jak nam mówili. Nagle naprzeciw nas zauważyłem żołnierza. Miał na sobie mundur wojenny w kolorze kremowego moro. Mówił nam abyśmy wrócili, bo zaraz coś będzie tą drogą jechało. Pamiętam tylko to, gdyż za chwilę obudził mnie budzik.
Nie wiem czy to przypadek, iż drugą noc z rzędu śni mi się coś o tematyce wojennej. Zobaczymy jak będzie dzisiejszego wieczoru.