Tej nocy miałem sen, w którym pływałem w jeziorze z dwoma znajomymi. Do tej pory nie wiem kim oni byli. Jezioro było czyste i bardzo wielkie. Nie widziałem drugiego brzegu. Pomyślałem ,żeby odpłynąć trochę dalej. Obok mnie pływały dziwne stworzenia przypominające meduzy. Gdy już wypłynąłem dosyć daleko, jakieś 30 m, próbowałem powrócić do brzegu lecz nie mogłem. Porwał nas prąd, który nas cały czas oddalał. Dziwnie to wyglądało, ciągnął nas wzdłuż brzegu. Widziałem krzaki, pałki wodne i inne tego typu rośliny. Nagle wyrzuciło nas na jakąś plażę, na której zobaczyłem dwoje ludzi, kobietę i mężczyznę.
Zapytałem się płci przeciwnej jak daleko jesteśmy od wcześniejszej plaży, na której byliśmy i jak tam dojść.
Nie usłyszałem odpowiedzi na to pytanie, może nawet jej nie oczekiwałem. Po tym wszystkim się obudziłem.
W senniku wyczytałem ,że słowo jezioro oznacza:
nasuwają ci się nowe decyzje, rozwiązania
odczuwasz potrzebę samotności, wycofania się i odsunięcia od gorączkowego życia, symbol ten może też być zapowiedzią podróży, właśnie w celu odizolowania się od codziennych spraw
czyste jezioro: zgoda i harmonia w życiu
widzieć w jeziorze jakieś stworzenia: pasmo porażek, które wpłyną na twoją przyszłość
Wydaje mi się ,że to właśnie są moje głębsze odczucia, których jeszcze sobie nie uświadomiłem.
Możliwe ,że tak jest. Jak widać sny są czymś tajemniczym, są jak zaplątana lina, którą musimy rozplątać.
Chcę w to brnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz